Jak pomóc dziecku osiągnąć sukces? Czyli o syndromie nieadekwatnych osiągnięć

Pani Luiza Zgirska-Bądz„Wszyscy ludzie są potencjalnymi twórcami, potrzebne są tylko odpowiednie warunki dla zaistnienia ich utajonych możliwości" – powiedział Carl Ransom Rogers, amerykański psycholog i psychoterapeuta. Dlaczego mimo potencjału i zdolności – młodzi ludzie nie osiągają adekwatnych wyników? Jak sprawić, by mogli wykorzystywać swoje możliwości? O syndromie nieadekwatnych osiągnieć rozmawiam z Luizą Zgirską-Bądz – psychologiem, liderem sieci współpracy i samokształcenia psychologów i pedagogów w ramach projektu „Zdolni z Pomorza”. 

Co to jest syndrom nieadekwatnych osiągnięć?
Jak sama nazwa wskazuje – jest to tendencja do niewykorzystywania przez ucznia zdolnego jego potencjału. Przejawia się to w tym, że uczeń mimo tego że prezentuje wysoki poziom inteligencji oraz twórczego myślenia, nie osiąga adekwatnych do tego poziomu sukcesów szkolnych. 

W jaki sposób syndrom ten może przejawiać się u ucznia?
 
Syndrom nieadekwatnych osiągnięć może przejawiać się na poziomie zachowań oraz funkcjonowania osobowościowego ucznia. Jeśli chodzi o przejawy na poziomie zachowań to możemy zauważyć, że młody człowiek ma wysokie zdolności poznawcze, ale niechętnie i rzadko wykonuje zadania domowe, otrzymuje niskie oceny z klasówek i kartkówek, chętnie czyta, ale nie książki z kanonu lektur szkolnych, lecz… raczej sięga po literaturę nieobowiązkową. W związku z tym taki uczeń może mieć szeroką wiedzę na różne tematy – ale niekoniecznie z takiego zakresu, który wymagany jest w szkole. Poza tym bywa też tak, że taki uczeń ma ukierunkowane zainteresowania. Ma jedną czy dwie pasje, szczególne zainteresowania, które powodują, że skupia się na nich zamiast na tematach poruszanych w szkole. Jeżeli pochłania go np. chemia to tak silnie się na niej koncentruje, że nie odczuwa potrzeby angażowania się w czynności związane z nauką innych przedmiotów. I to wcale nie znaczy, że on nie ma zdolności w tym zakresie, ale nie jest to dla niego pasją jak ta matematyka, fizyka czy chemia. 

A jeśli chodzi o osobowość? Dyrda pisze, że na niektórych uczniów może działać paraliżująco choćby lęk przed sukcesem. Ale tych przeszkód na poziomie osobowościowym można wymienić więcej…
Jeśli chodzi o kwestie osobowości, to możemy mówić o korelacjach między pewnymi cechami osobowości a syndromem nieadekwatnych osiągnięć. Pragnę jednak podkreślić, że te cechy osobowości kształtują się w wyniku oddziaływań środowiska na wewnętrzny potencjał jednostki, na jej dyspozycje temperamentalne, które są uwarunkowane biologicznie, stąd to czynniki środowiskowe mają tu pierwszorzędne znaczenie. Jak wspomniałam, duży wpływ na kształtowanie się osobowości ma środowisko, w którym się wzrasta i przebywa, czyli m.in. oddziaływania ze strony rodziców, szkoły, rówieśników, sąsiadów, a w szerszym kontekście – także kultury, bo przecież nabieramy określonych wzorców kulturowych. 
Pokażę to na pewnym przykładzie. Jeden z uczniów ma wysokie zapotrzebowanie na stymulację – a to znaczy, że taka osoba będzie poszukiwać sytuacji, które będą jej dostarczać różnego rodzaju bodźców, „adrenaliny”, ponieważ jej system nerwowy potrzebuje silniejszego pobudzenia. Ale są też osoby o niskim poziomie zapotrzebowania na stymulację i one będą raczej unikały sytuacji, które wiążą się z presją czasu, ze stresem, będą wystrzegać się silnych bodźców. Wracając do tej pierwszej osoby, która ma silne zapotrzebowanie na stymulację – to ona w zależności od wpływu środowiska może np. zostać policjantem czy strażakiem, ale równie dobrze może zostać przestępcą. Na tym przykładzie możemy zaobserwować, że możliwe są tu różne scenariusze. Taki człowiek może korzystnie funkcjonować w społeczeństwie, spełniać w nim ważne i potrzebne funkcje, ale równie dobrze, gdy wpływ środowiska będzie negatywny – jego życie może potoczyć się w innym kierunku. Widzimy więc jak istotnym są oddziaływania ze strony otoczenia. Powracając do syndromu nieadekwatnych osiągnięć należy zaznaczyć, że największą rolę w jego powstaniu odgrywają nieprawidłowe bodźce płynące zarówno ze strony środowiska rodzinnego, jak i szkolnego. 

Jak dobrze zdiagnozować swojego wychowanka? Bo przecież łatwo kogoś skrzywdzić, myśląc, że jest leniwy – a potem okazuje się, że pracuje nad międzynarodowym projektem pod skrzydłami noblistki. 
Duże znaczenie mają tutaj przekonania nauczyciela o uczniach, jego ewentualne uprzedzenia, jak również jego spostrzegawczość, cierpliwość, zaangażowanie oraz nastawienie na stworzenie dobrych relacji z wychowankami. Nauczyciel zaangażowany w swoją pracę, uważny, który postrzega swoich podopiecznych jako mających wewnętrzny potencjał wart jego starań, który jest otwarty i przyjazny wobec swoich wychowanków, posiada lepsze możliwości trafnego rozpoznania potencjału ucznia. Jak ważnym są przytoczone przeze mnie cechy nauczyciela oraz to, by wykazać zrozumienie dla chęci rozwijania się ucznia w określonym, interesującym go kierunku, może świadczyć chociażby przykład Einsteina. Wiemy, że ten wielki uczony był geniuszem i miał bardzo sprecyzowane zainteresowania. Jednocześnie też wiemy, że choć nie był ułomny w przedmiotach humanistycznych, to nie wykazywał w nich szczególnych uzdolnień. I teraz pytanie. Dlaczego mamy oczekiwać, że ktoś ma być dobry we wszystkim? Kładzenie nacisku na to, żeby ktoś był dobry we wszystkim jest nierealnym oczekiwaniem. Lepiej jest zaakceptować potrzebę naszego ucznia, że chce on szczególnie rozwijać się w takim kierunku i z takiego przedmiotu, który go pasjonuje, akceptując jednocześnie to, że w innych obszarach może być mniej wybitny.  

A jak to jest z rodzeństwem? W jednej rodzinie mamy dwoje dzieci, które mają taki sam potencjał, ale jedna osoba osiąga sukces, a druga nie. Dlaczego tak się dzieje?
To się tylko tak wydaje, że w tej samej rodzinie oddziaływania są takie same. Nierzadko jest tak, że inaczej traktuje się jedno dziecko, a inaczej drugie. Poza tym, być może dzieci mają takie same zdolności, ale inne cechy temperamentalne, które wymagać będą dobrania innych metod wychowawczych. Jeżeli rodzice preferują dziecko spokojne, które jest mniej absorbujące – to mogą zapewniać mu więcej pozytywnych wzmocnień – a w związku z tym utrwalać jego pozytywne myślenie o samym sobie. W przypadku zaś dziecka pobudliwego, które będzie bardziej wrażliwe na różne dystraktory utrudniające mu skupienie się, może ono być dla rodzica trudniejsze pod względem wychowawczym, wymagające od niego większego zaangażowania i co za tym idzie, rodzic taki może być wobec takiego dziecka bardziej krytyczny, okazywać mu mniej wsparcia, dawać mu mniej pozytywnych komunikatów, przez co wpływać na jego mniejsze poczucie własnej wartości i kompetencji. Należy mieć na uwadze, że stosowanie takich samych metod wobec jednego i drugiego dziecka nie będzie przynosić tych samych efektów. I tak jak różne metody dobieramy do każdego ucznia – tak różne metody wychowawcze powinniśmy dobierać do swoich dzieci, które nie są jednakowe. Warto zrozumieć, że są dzieci, które będą wymagały od nas większego zaangażowania i ukierunkowania go, żeby właściwie mogły wykorzystać swój potencjał. 

Nauczyciele zapytani o przyczynę niepowodzeń szkolnych uczniów zdolnych podają: brak motywacji do nauki, negatywny wpływ grupy, nierealne cele i oczekiwania oraz brak wsparcia rodziców, niską frekwencję w szkole, nieumiejętność samodzielnej pracy, lenistwo, chorowitość, problemy domowe, ubóstwo, niezdyscyplinowanie. Co Pani myśli o tych przyczynach?
Trzeba sobie zadać pytanie, z czego wynika brak motywacji do nauki i jaki udział ma w tym środowisko szkolne, a jaki rodzinne. Jeśli chodzi o negatywny wpływ grupy to owszem, może mieć to miejsce, zwłaszcza gdy mowa o uczniach klas starszych. Jest to związane z etapem rozwojowym – typowy nastolatek pragnie odnaleźć się w grupie rówieśniczej, dopasować się do obowiązujących w niej nieformalnych zasad, dlatego stosunkowo łatwo ulega jej wpływom. Należy mieć jednak na uwadze, że niepowodzenia szkolne uwarunkowane są zazwyczaj wieloczynnikowo. 
Chciałabym zwrócić uwagę trochę na inny aspekt. Szkoła preferuje umiejętności odtwórcze i konformizm, aniżeli twórcze zdolności i samodzielny sposób myślenia. Uczeń kwestionujący pewne prawdy, postrzegany jest jako uczeń trudny, mający negatywne nastawienie, niepotrafiący się podporządkować. To niepodporządkowanie się jest wymieniane przez niektórych badaczy jako jeden z przejawów syndromu nieadekwatnych osiągnięć. Ale czy takie właśnie zachowanie należy odbierać negatywnie? Należy zadać pytanie: W jakim zakresie? Bo jeżeli mamy do czynienia z niepodporządkowaniem się w zakresie oryginalności myślenia, niezgadzania się z pewnymi tezami i odmiennymi poglądami – to uważam, że mamy tu do czynienia z innym problemem, z tym, że szkoła nie potrafi zaakceptować indywidualności ucznia i tego, że myśli on w odmienny sposób. 

Może jakimś rozwiązaniem byłoby wprowadzenie oceniania kształtującego? Wówczas uczeń wie, co zrobił dobrze, a co wymaga dalszej pracy.
Informacje zwrotne są bardzo ważne, ponieważ sama ocena punktowa często uczniowi mówi niewiele, nie pokazuje mu tego, co zrobił dobrze, a co zrobił źle. A przecież istotnym jest, żeby uczeń mógł wykorzystywać swój potencjał, ważnym jest poczucie własnej skuteczności i wiara we własne możliwości, czyli pozytywny obraz własnej osoby. Jeżeli dziecko takiego pozytywnego obrazu nie ma, a co więcej ma niskie poczucie własnej skuteczności – to nawet przy wysokiej inteligencji będzie miało tendencję do unikania wyzwań, niepodejmowania trudniejszych zadań – nie będzie wykorzystywało swoich możliwości, a nawet może zdarzać się i tak, że będzie się wycofywało z aktywności. 

To ważne, ponieważ o ile poczucie kompetencji silnie wzmaga pragnienie uczenia się – to poczucie niekompetencji powoduje, że dziecko nie chce się uczyć. To jak piasek wsypany do zbiornika z paliwem, czyli jeśli uczeń uwierzy, że jest niekompetentny – to nie będzie widział sensu zmagania się z trudnościami, nie będzie podejmował wysiłków, nie będzie się angażował i w rezultacie będzie otrzymywał słabe oceny. Ale jeżeli znajdzie kogoś, kto w niego uwierzy, odkryje go, wesprze i pokaże, co zrobił dobrze, a co wymaga dalszej pracy – to ta konstruktywna ocena, zmieni jego nastawienie do przedmiotu. 
Problem tradycyjnego oceniania w szkole polega na tym, że uczeń otrzymuje tylko negatywną informację zwrotną, na zasadzie: co źle zrobiłeś, gdzie popełniłeś błędy – rzadko otrzymuje zaś informację: co zrobiłeś dobrze, w czym jesteś dobry. Jeżeli otrzymujemy taką negatywną informację zwrotną to niezbyt pozytywnie wpływa to na przekonanie o własnej sprawczości i kompetencji. Warto w tym miejscu zacytować Einsteina, który powiedział: „Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć”.

Jak rozwijać przekonanie o własnej sprawczości ucznia i zachęcać do rozwoju własnego potencjału?
Tu jest potrzebny mądry nauczyciel i rodzic, który będzie umiał pokazać swojemu podopiecznemu drogę, jaką przebył. Trzeba być uważnym, zauważać postęp młodego człowieka i pokazywać: „Zobacz, na początku wydawało Ci się to takie trudne, niemożliwe do zrealizowania – ale udało się. Zobacz, świetnie opanowałeś tę umiejętność. Tak samo będzie z następnymi, jeżeli poświęcisz odpowiednio dużo czasu – to osiągniesz ten zamierzony cel”. Ważne jest to, żeby dostrzec tę zmianę, odnotować ją. Podkreślać postęp i to jest sukces. 

I to jest sukces?
Tak, progres, postęp. Ten sukces będzie go zachęcać do podejmowania kolejnego wysiłku. Bo jeszcze raz powtórzę, sukcesem ma być rozwój, postęp w jakiejś dziedzinie a nie zdobycie jakiejś oceny czy nagrody w jakimś konkursie. Sukcesem, ale też tym, co powinien oceniać nauczyciel w szkole – powinien być rozwój, jakiego ktoś dokonał. 

Rozwój brzmi mało konkretnie. Żyjemy w czasach, gdy słowo sukces jest odmieniane przez wszystkie przypadki. A Pani mówi, że sukcesem jest rozwój?
A jednak namawiam do zmiany optyki i popatrzenia na sukces właśnie w ten sposób. Dążenie do rozwoju powinno nas napędzać do działania. Ale jednocześnie zachęcam do tego, żebyśmy określili nasze cele i potrafili czerpać satysfakcję, gdy uda nam się je zrealizować. Możemy sobie stworzyć całą pulę rzeczy, które chcielibyśmy osiągnąć, jeżeli osiągniemy dużą część z nich, będziemy mogli stwierdzić, że osiągnęliśmy sukces. Niech to będą cele realistyczne, nie porywajmy się z motyką na słońce. A gdy już je ustalimy, przy ich realizacji poczucie przymusu – zamieńmy na „chcę” – wtedy będziemy o krok bliżej do celu. 

Jak przeciwdziałać syndromowi nieadekwatnych osiągnięć?
W pierwszej kolejności należy pogłębić swoją wiedzę na temat przyczyn syndromu nieadekwatnych osiągnięć szkolnych oraz na temat procesów wychowania i uczenia, ponieważ im większa świadomość w tych obszarach, tym większe prawdopodobieństwo uniknięcia popełnienia błędów, które sprzyjają występowaniu u dzieci SNO. Można w tym celu: czytać różnorodne publikacje (dużą bazą książek, czasopism i filmów dysponuje np. Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka w Gdańsku), korzystać ze wsparcia oferowanego np. przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne, ponadto rodzice mogą uczestniczyć w szkoleniach organizowanych przez psychologów i pedagogów szkolnych, zaś nauczyciele mogą brać udział w różnych formach doskonalenia oferowanych przez ośrodki doskonalenia nauczycieli. 

Następnie należy zastanowić się nad swoim dotychczasowym postępowaniem w kontekście pozyskanej wiedzy. Innymi słowy powinno się odpowiedzieć sobie na pytania: co robię dobrze, a co nie, i w związku z tym, co należy zmienić. Myśląc o zmianach należy się z kolei zastanowić nad tym, jakie działania zainicjować, jakie zintensyfikować, jakich potencjalnych niewłaściwych działań unikać, a jakich negatywnych działań z już podejmowanych należy zaprzestać. Na końcu zaś, należy przekuć tę wiedzę i plany na praktykę, postępując zgodnie z nimi.   

Ale też namawiałabym zarówno nauczycieli, jak i rodziców do wzmacniania wiary we własne siły u młodych ludzi. Z wielu badań psychologów edukacyjnych wynika, że osoby, które wierzą we własne możliwości – osiągają lepsze wyniki. Inną, ważną kwestią jest zaspokojenie potrzeb społecznych, przynależności, akceptacji. Ma to zasadniczy związek z kwestią korzystania ze swojego potencjału i możliwości. Dziecko, które czuje się akceptowane, będzie bardziej otwarte na nowości, łatwiej będzie podejmowało pewne wyzwania, nie będzie tak wrażliwe na porażkę. 

Rozmawiała Urszula Abucewicz