Zróbmy eksperyment! Kilka słów o Stanisławie Czarnockiej

Pani Stanisława CzarnockaPodróżuje, biega, jest wciąż ciekawa świata i ludzi, a na zajęcia przyjeżdża z walizkami… pomocy dydaktycznych. Stanisława Czarnocka – uczyła fizyki w ramach projektu "Zdolni z Pomorza" i pokazywała, że fizyka to życie. I choć skończyła 70 lat nie chce wcale zwolnić. A może dopiero się rozpędza?

Na jej zajęciach królują doświadczenia, uczniowie budują transformatory i prądnice, przyrządem doświadczalnym stają się choćby rurki PCV, które na co dzień wykorzystuje hydraulik w swojej pracy (– Świetnie się elektryzują, słychać wtedy trzaski, czyli przeskok ładunków elektrycznych – tłumaczy pani Stasia) i żadne pytanie nie pozostaje bez odpowiedzi. 

– Na jednych zajęciach uczennica zadała mi pytanie: Co to znaczy, że ciecz jest mało ściśliwa? Więc  zaproponowałam jej przeprowadzenie doświadczenia, wzięłam przyrząd z tłokiem, napełniłam go wodą, po czym szczelnie je zamknęłam. I co można było zaobserwować? Że gdy naczynie z wodą jest szczelnie zamknięte – to nie można przesunąć tłoku – a to znaczy, że ciecz jest mało ściśliwa.  – Prawdę powiedziawszy nie umiem prowadzić zajęć polegających tylko na rozwiązywaniu zadań. Aby uczeń mógł zrozumieć zachodzące wokół niego procesy i zjawiska, nauczyć się teorii, powinien je zobaczyć na żywo, przeprowadzić kilka eksperymentów, by na własne oczy zauważyć zachodzące zjawiska i w ten sposób uczyć się rozumienia świata, dlatego na moich zajęciach przeprowadzamy tak dużo doświadczeń – podkreśla pani Stanisława. 

Stara miłość nie rdzewieje
Skąd miłość do fizyki? Zaczęła już kiełkować w podstawówce, a dokładnie w Szkole Podstawowej nr 3 w Chojnicach, za sprawą prof. Kotlęgi, który angażował małą Staszkę do pomocy przy przygotowywaniu doświadczeń z fizyki i chemii. A ona obdarzona umysłem ścisłym świetnie radziła sobie również z matematyką,  zafascynowanie jednak fizyką okazało się silniejsze. Nic dziwnego, że to właśnie z nią związała swoje zawodowe życie, ukończyła Studium Nauczycielskie w Gdańsku (fizyka z chemią), po jakimś czasie uzupełniła wykształcenie na Uniwersytecie Gdańskim, ale przede wszystkim zdobywała kolejne szlify w zawodzie nauczyciela, szybko awansując i obejmując stanowisko dyrektora w Szkole Podstawowej w Niedarzynie koło Bytowa. Piastowała to stanowisko 20 lat. Gdy kilka lat temu pojechała na uroczystość 70-lecia szkoły jej byli wychowankowie ciepło ją przyjęli, z łezką w oku wspominając czas spędzony w tym miejscu. W ten sposób dowiedziała się, że jednym z jej byłych uczniów jest Jan Kleinszmidt – przewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego.  
Ale ambicje zawodowe nie pozwalały pani Stasi stać w miejscu. Zrezygnowała z tej posady na rzecz nowego doświadczenia i nowych wyzwań. Została doradcą metodycznym fizyki w Ośrodku Metodycznym w Słupsku a po dwóch latach przeprowadziła się do Tucholi i tam przez rok czasu pracowała jako nauczyciel, by porzucić ten etat na rzecz Kujawsko-Pomorskiego Centrum Edukacji w Bydgoszczy. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ pracowała tam do emerytury.  Co nie znaczy, że osiadła na laurach. Nic z tych rzeczy! Wkrótce zaczęła recenzować podręczniki i pomoce dydaktyczne dla Ministerstwa Edukacji i Dziedzictwa Narodowego i jak to ona, zaangażowała się całą sobą w to nowe zadanie. Nic dziwnego, że nie mogła narzekać na brak propozycji.  
– Pracując jako doradca metodyczny nawiązałam współpracę z wydawnictwami materiałów edukacyjnych i dydaktycznych, którzy zaopatrzyli mnie w walizki pełne pomocy dydaktycznych i które teraz są moją własnością.  A recenzowanie podręczników? Lubiłam to zajęcie, robiłam nie tylko recenzję metodyczną, ale całkowitą. Sprawiało mi to bardzo dużo satysfakcji – dodaje nauczycielka.   
Jak sama przyznaje, dzięki recenzowaniu podręczników – ma teraz dostęp do najnowszych pomocy dydaktycznych, ale też mogła zrealizować marzenia, zaczęła podróżować i przeniosła się do Gdańska.  

Morze i bieganie na boso
W Trójmieście mieszka już 14 lat, biega boso na plaży, pływa w morzu i wychowuje kolejne pokolenia zdolnych ludzi. W rozmowie często powtarza, że pchała ją do przodu ambicja, ale też dwie córki, o których z dumą opowiada i które po niej odziedziczyły właśnie tę cechę. Starsza Anna obroniła doktorat z finansów i rachunkowości w Niemczech i pracuje w banku w Berlinie, a młodsza Dorotka po skończeniu studiów we Francji – tam też osiadła, założyła rodzinę i ma dwoje dzieci. A mamę  rozpiera duma, że ma tak mądre, zaradne i wykształcone córki.

Na pytanie, jak zachować energię życiową, pani Stasia, odpowiada, że otacza się ludźmi pozytywnie nastawionymi do życia i sama stara się taka być wobec innych. Dużo czyta, żeby sprostać wymaganiom młodego pokolenia i też ciągle się uczy. W wieku 54 lat zrobiła prawo jazdy i świetnie czuje się za kółkiem. Mówi, że zawsze napędzała ją ambicja. Czy ona wciąż dodaje jej energii? A może w jej ciele ukrywa się duch dwudziestolatki wiecznie młodej i wciąż ciekawej życia?