W jaki sposób myślimy? Jak stonoga czy skoczek?

KangurKażdy z nas jest mieszanką stonogi i skoczka. Stonogi i skoczka? Czy ktoś tu się przypadkiem nie pomylił? Chodzi tu o style myślenia. Opisał je  prof. dr hab. Wacław Zawadowski w swoim artykule „Dysleksja a dyskalkulia” argumentując, że uczniowie rozwiązują problemy na dwa przeciwstawne sposoby i wyróżnił właśnie dwa wspomniane style. Odwołując się do teorii, które opisał, dr Beata Kuna opowiedziała "O skoczkach i stonogach. Stylach myślenia (poznawania)" podczas spotkania sieci współpracy i samokształcenia nauczycieli matematyki, które odbyło się 31 marca w Centrum Edukacji Nauczycieli w Gdańsku.

Skąd się wzięły te nazwy? I jak można scharakteryzować te dwa style myślenia? Uczeń, który reprezentuje styl stonogi, rozkłada zadanie na małe kawałki i próbuje każdemu przypatrywać się z osobna. Przystępując do działania, szuka jakiejś gotowej formułki, chce postawić najpierw jedną nogę, potem drugą, potem trzecią... lubi pewny grunt. Używa danych dokładnie jak w tekście zadania. Niechętnie sprawdza jeszcze raz wyniki, jeżeli już to robi, to zwykle tą samą metodą.

Skoczek natomiast stara się spojrzeć na całość i zastosować jakieś uproszczenie, które pozwoliłoby mu od razu dojść do rozwiązania. Rozpoczyna jednym sposobem, cofa się, próbuje drugim, skacze często na oślep wokół zagadnienia. Zmienia dane i patrzy na wyniki, upraszcza dane, żeby ułatwić sobie rachunki. Wszystkie działania arytmetyczne traktuje jednakowo, chętnie rachuje w głowie i w przybliżeniu. Sprawdza wyniki po kilka razy, rzadko tą samą metodą. Metody może nie umieć opisać lub nie zapamiętać. 

Badacze mówią, że każdy z nas jest pewną mieszaniną stonogi i skoczka. Z tym, że jedna z cech zawsze pełni rolę dominującą. Stonogi zwykle zaczynają od szczegółów, pracują po kolei. Skoczki raczej narysują ogólny zarys a dopiero potem zaczną zajmować się szczegółami. Nie lubią pokazywać swojej pracy. Nie lubią ćwiczyć. 
Stonoga wykonuje krok po kroku, a skoczek  szuka skrótów i ułatwień. Często nie pamięta, w jaki sposób doszedł do wyniku, a próby zmuszenia go do zapisu kolejnych etapów obliczeń, powodują, że najczęściej myli się w zapisie liczb.

Warto dodać, że prof. Wacław Zawadowski oparł się na wynikach z książki Steva Chinna, a stworzyli je J. Bath, S. Chinn i D. Knox
w 1986 roku.

To tylko część informacji, które zostały zaprezentowane podczas spotkania. 
Cała prezentacja dostępna jest tutaj.


Fot. Nathan Odgers